Dzisiaj po raz drugi będzie moich ręcznych akcesoriach. Lato
trwa, a ja latem wprost uwielbiam nosić wszelkie bransoletki.
Ostatnio szperając sobie po sieci natknęłam się na miejsca,
w którym można zamówić bardzo fajna i oryginalną biżuterie robioną ręcznie.
Zdecydowanym plusem obu tych miejsc jest to, ze możecie same do pewnego stopnia
zaprojektować to, co chcecie kupić.
Pierwsza jest krzyżykowa bransoletka da gumce od libellule. Już
od jakiegoś czasu chodziła za mną tego typu bransoletka, ale nie chciałam, aby krzyżyk
był jakiś wielgachny. Ja zdecydowałam się na czarne szklane koraliki i czarny krzyżyk
z kamienia o nazwie howlit w kolorze czarnym. Dodatkowo, żeby przełamać tę
mroczność zdecydowałam się na odrobinę bling-bling w postaci dwóch większych koralików
typu schamballa – są białe ale opalizują na wszystkie kolory tęczy. Efekt końcowy przerósł moje najśmielsze
oczekiwania. I wcale nie przesadzę jeśli powiem, że się w niej zakochałam. Na
libellule możecie zamówić tez inne bransoletki np. takie z bardzo modnymi
ostatnio czaszkami, ale jeśli jesteście zainteresowane to po prostu kliknijcie
TU i obejrzyjcie galerie:) Zamówienia składa się mailowo, a obsługa jest szybka
i bezproblemowa. Zapłaciłam 25 zł plus wysyłka.
Z następną bransoletką wiąże się pewna historia. Z własnej
głupoty czekałam na nią prawie miesiąc – dlaczego? Oleśka – mózg inteligentny –
źle napisała adres do wysyłki i paczka wróciła do nadawcy, a ze akurat osoba,
która robiła dla mnie ta bransoletkę robiła była w tym czasie na 2-tygodniowym
urlopie, to musiałam na ponowną wysyłkę trochę poczekać. Było jednak warto.
Bransoletka pochodzi od Who ? i pewnie pomyślicie sobie, ze zwariowałam zamawiając
bransoletkę, która mogłabym zrobić sama skoro znam splot makaramowy (dla
zainteresowanych filmik z tutorialem TUTAJ). Cały myk polega jednak na napisie.
Nie potrafię tak wyginać drucików!!:D Wybrałam dość banalny napis „LOVE” bo nic
super oryginalnego nie przyszło mi do głowy, ale myślę, ze pomimo banału
bransoletka niesie w sobie ważne przesłanie – w końcu miłość jest jedną z
najważniejszych rzeczy w naszym zyciu, o ile nie najważniejszą, prawda?;) Do
tego charakterystyczny dla mnie niebieski sznurek. Obawiałam się czy drucik nie
będzie mnie uczulał, ale noszę ją cały czas juz od prawie dwóch tygodni i nic
absolutnie się nie dzieje. Zachęcam do obejrzenia pełnej galerii bransoletek
TU. Cena za moją to 20 zł plus wysyłka.
Ostatni jest zegarek – dostałam go od sklepu E-RIBBON.PL razem z innymi rzeczami (sporo z nich pójdzie na rozdanie dla Was, bo oprócz
tego, co sklep przeznaczył na konkurs, dostałam kilka innych rzeczy, których
nie będę miała nawet do czego nosić więc chętnie przekaże je dalej – nówki nieśmigane:)
i z miejsca podbił moje serce. Wiecie, że jestem kociarą i mam już jeden
zegarek z kotem na tarczy, ale tamten jest czarny. Oprócz jelly watch, który
kupiłam ponad rok temu, a który niestety mnie uczula, nie mam białego zegarka. Słodki
napis „Time flies so Fast In busy daily life” i charakterystyczne przydymione
szkiełko nadają mu dodatkowego uroku.
Uff, widzę, że rozpisałam się jak szalona, ale najwyraźniej mam
wieczorny przypływ weny. Ściskam!






