wtorek, 16 września 2014

Jest taki dzień...;)

Raz w roku jest taki dzień. Urodziny.
Było chyba do przewidzenia, że nie pozostawię mojego wczorajszego święta bez komentarza. Tego po prostu nie można tak zostawić;)



Miało nie być fajerwerków - prawie nigdy jakoś hucznie nie obchodziłam tego święta. Napisałam prawie, bo jeżeli oglądacie mnie już wystarczająco długo to wiecie, że rok temu moi irlandzcy przyjaciele zorganizowali mi imprezę życia. Serio - nawet na osiemnastkę tak nie miałam;)


Pierwsze co mnie zaskoczyło wczoraj to ogrom wiadomości i życzeń. Niby nic takiego, niby kilka słów, a jednak ma znaczenie. Dla mnie ogromne. Życzenia napływały telefonicznie, mailowo, w wiadomościach na fejsie, na tablicy… w sumie nie było takiego miejsca, w którym nie dostałabym życzeń.

Pierwszą niespodzianką był dla mnie piękny bukiet kwiatów wysłany przez Panie Eriski - Aniu, Magdo, żebyście widziały tego banana na mojej twarzy, kiedy w drzwiach „biuru” stanął Wasz kurier i wręczył mi go wraz z najlepszymi życzeniami:)



Niespodzianką numer dwa okazał się film z wyjątkowo odśpiewanym przez moich youtubowych przyjaciół „Sto lat” . Poryczałam się po raz pierwszy. W końcu od każdego z nich dostałam już tego dnia życzenia, więc nie spodziewałam się takiej atrakcji. 


I kiedy myślałam, że już nic więcej tego dnia nie może się wydarzyć, zadzwonił mój telefon. 
„Masz zakaz spania. Właśnie wyjeżdżamy z Czewy. Będziemy u Ciebie za 3 h”
Poryczałam się po raz drugi, bo tego to już w ogóle absolutnie się nie spodziewałam.
Jak powiedzieli, tak zrobili. Ok 2:00 w nocy pod pewnym blokiem na Ursynowie Jacob i Pio odśpiewali mi „Sto lat” a zaraz potem wręczyli coś zrobionego tylko z myślą o mnie;)




Oleśka ma już 29 lat. I najlepszych przyjaciół pod słońcem. ;)

wtorek, 9 września 2014

Wyniki śledztwa! + KONKURS

Wybiła godzina “zero”. Czas na ostateczne rozwiązanie zagadki, nad którą ja i mój dzielny asystent Artur pracowaliśmy cały tydzień.



Oleśka a.k.a Sherlock

“Zadanie, które otrzymaliśmy, pomimo iż wydawało się na początku trudne, w rezultacie okazało się być dziecinnie proste. Zaledwie siedem dni wystarczyło, aby odkryć, kto jest sprawcą całego zamieszania. Kto w cichy, ale jakże skuteczny sposób pielęgnuje nasze włosy, wzmacnia je i poprawia ich gęstość, a przy tym wspiera funkcje ochronne skóry głowy.



Wybawcą jest (i tu powinien pojawić się stosowny i budujący napięcie podkład muzyczny) linia head&shoulders Thick & Strong! Przynajmniej w moim przypadku :)



Po tygodniu stosowania zarówno szamponu z odżywką 2 w 1, jak i toniku, mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że znowu kocham swoje włosy!!! Znów chce się nimi chwalić i dodają mi pewności siebie :) Zyskały formę sprzed lata - jest miękko, błyszcząco i lekko. Objętość też się poprawiła, co przy moich dłuuuugich i cienkich włosach wcale nie jest proste, więc brawa dla tej linii.



Co więcej, tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego charakterystycznego chłodu na skórze głowy, które daje mi tonik, że na chwile obecna już nie wyobrażam sobie bez niego mojej pielęgnacji. Piszę o tym dlatego, że właśnie on wzbudzał we mnie mieszane uczucia, a okazał się hitem – wzmacnia, nawilża i łagodzi skórę głowy, a włosom dodaje natychmiastowej gęstości, która z dnia na dzień jest większa i większa. Oby zawsze moje śledztwa kończyły się takim wynikiem!”

Artur a.k.a. Dr Watson

“Na początek - szybkie streszczenie faktów, a może bardziej „w poprzednim odcinku”. Moje włosy były łamliwe, od czasu do czasu zmagały się z łupieżem i mimo tego, że po moich przodkach powinienem odziedziczyć mocną czuprynę – taka niestety nie była. Ciekawy byłem, czy pomoże mi tajemniczy zestaw szampon + tonik. Czy uda się uratować moje włosy? Czy przestaną się łamać, dzięki czemu ja nie będę podłamany na duchu? O tym – w dzisiejszym wpisie!

Zacznijmy od tego, że należy uchylić rąbka tajemnicy i rozwiać wasze wątpliwości. Tajemniczy zestaw to szampon i tonik dla mężczyzn przeciw wypadaniu włosów marki head&shoulders.W poprzedniej notce pisałem o minimalistycznym designie opakowania, więc co niektórzy mogli się domyśleć jaka to marka.



Notkę tą piszę po tygodniu korzystania z kosmetyków tej linii i podtrzymuje swoje zdanie. Owocowy zapach wciąż mnie urzeka, a wygląd tej serii idealnie pasuje do męskiej łazienki. Tak jak też wspominałem – rozmiar jest jak najbardziej satysfakcjonujący. Mogę śmiało powiedzieć, że oba kosmetyki okazały się wydajne, a już niedługo będą mi towarzyszyć w kilku wyjazdach po Polsce.
Nie oceniajmy jednak książki po okładce, bo najważniejsze jest jednak działanie obu specyfików. Chciałbym brzmieć bardziej krytycznie, ale naprawdę nie mam niczego, do czego mógłbym się przyczepić, a nawet powiem więcej – zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Test czarnej koszulki został zaliczony pozytywnie. Nie zmagałem się może z najgorszym łupieżem, ale po tygodniu problem jest już w pełni zażegnany. Co jednak najważniejsze, moje włosy są widocznie bardziej gęste, a gdy układając fryzurę mocno je wytargam - nie widzę by się łamały i wypadały.

W poprzedniej notce o tym nie wspominałem, bo dany problem się nie pojawił – ale po użyciu niektórych szamponów moja skóra lubi piec i się rumienić. W ciągu całego tygodnia nie stało się to ani razu, co oznacza że i u was tonik i szampon nie powinny wywoływać podrażnień. Co więcej moja skóra głowy, podrażniona łupieżem, została załagodzona i nawilżona.



Może się wydawać, że tydzień to krótki okres czasu. Mimo wszystko, wystarczył żeby wygląd moich włosów widocznie się poprawił i abym przyzwyczaił się do kosmetyków z serii head&shoulders. Na początku obawiałem się, że lenistwo zwycięży nad obowiązkiem używania toniku - jednak jego szybkie i łatwe użycie weszło mi w krew - aplikacja toniku zajmuje dosłownie chwilę. Zauważalne z dnia na dzień efekty dodatkowo mobilizowały mnie do dalszego stosowania  i nawet nie wiem kiedy tonik stał się obowiązkowym drugim krokiem mojej pielęgnacji włosów. Jak widać po fotkach, moja czupryna jest bujna, włosy wyglądają zdrowo i bez obaw mogę założyć czarną koszulkę. Moje włosy wyglądają dobrze, a ja czuję się pewnie. Niedługo czeka mnie wizyta u fryzjera, pewnie znowu usłyszę, że mam gęste włosy ;) Śledztwo uważam za zamknięte!”


KONKURS!!!

Na tym  nie koniec Moi Drodzy!
W nagrodę, że dzielnie towarzyszyliście nam przez całą zabawę w śledztwo i testowanie tajemniczego zestawu, mamy dla Was konkurs.
Do wygrania są dwa aparaty Fuji Instax (tego niebieskiego już komuś zazdroszczę!!!) i 10 zestawów kosmetyków head&shoulders



Co musicie zrobić? W komentarzu do tego post odpowiedzcie na pytanie: wyobraź sobie, że spełniło się Twoje marzenie o gęstych i mocnych włosach, które przyciągają spojrzenia wszystkich wokół. Jak wykorzystasz pewność siebie, którą zyskałaś dzięki pozwalającym Ci się wyróżnić z tłumu włosom? Wykażcie się szaleństwem, kreatywnością, wiedzą, czym chcecie :).
Zwycięzców wybierzemy wspólnie z Arturem, a szczegółowy regulamin konkursu możecie przeczytać TUTAJ.

Do boju!

poniedziałek, 8 września 2014

Tydzień w zdjęciach #8




Odrobinkę późno, ale jest! Kolejne zdjęciowe podsumowanie tygodnia:)
W przyszły poniedziałek w związku z tym, że będę akurat świętować swoje urodziny w Londynie to raczej nie ma szans na nowy post, wiec dzisiaj nie mogłam sobie odpuścić:)

No to czekamy na seperartory:)

Selfie w pracy zawsze spoko!

Pierwszy z prezentów przedurodzinowych ode mnie dla mnie:)
Już jutro nowy film na OleskaTV

Czasem trzeba komuś wyslać buziaka na pocieszenie:)

Bandyci wpadli do biuru!!!

Hipsterki słoik z Tigera! Dzieki jeszcze raz Beti!

Swag na dzielni - podkradłam bluze Arturowi;))
Czarny BeautyBlender od Olay! takie darylosu to ja lubie:))

Miłego tygodnia Moi Drodzy!:)

czwartek, 4 września 2014

Pierwsze wnioski w śledztwie czyli Oleśka i Artur na tropie tajemniczego zestawu

W poprzednim poście [KLIK] zapowiadałam, że wspólnie z moim dzielnym asystentem Arturem będziemy próbowali rozwikłać  zagadkę dwóch tajemniczych zestawów do pielęgnacji włosów, które zostały nam przekazane do testowania. Dziś przyszła pora na pierwsze wrażenia i wnioski.



Oleśka – a.k.a. Sherlock:

„Tak, jak już wspominałam, po lecie moje włosy wydają się bardziej matowe (pomimo niskiej porowatości, która zwykle raczej gwarantuje błysk widoczny na nich nawet z kosmosu) i są jakby klapnięte i osłabione, dlatego pierwsze na czym postanowiłam się skupić to przywrócenie im blasku, objętości i pełni zdrowia.

Zaczęłam swoje śledztwo od szamponu z odżywką (2 w 1). Zapach przypomniał mi dzieciństwo. Mój detektywistyczny zmysł podpowiedział mi, że w takim razie to musi być marka, której już kiedyś używałam i która kojarzy mi się z domem. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

Białawy gęsty i kremowy płyn po krótkim wmasowaniu go w skórę głowy okazał się dać niesamowitą pianę. Plus dla tego osobnika, bo to oznacza, że będzie wydajny. Preparat łatwo się wypłukał, a włosy podczas osuszania ich ręcznikiem w dalszym ciągu pięknie pachniały.

Następny w kolejności do „przesłuchania” był tonik. Wygodny atomizer w butelce pomógł mi rozprowadzić kosmetyk na całej skórze głowy za pomocą zaledwie kilku psiknięć. Poczułam przyjemny chłód i delikatne mrowienie. Ciekawa jestem jak będzie wpływa na moją skórę głowy i włosy. 

Po wyschnięciu włosy okazały się być miękkie i co najważniejsze – zyskały na objętości! Są zauważalnie uniesione u nasady i bardziej gęste. Mam też wrażenie, że są bardziej błyszczące i wyglądają na zdrowsze, wydają się mocne i zdrowe.



Jako ciekawostkę wartą odnotowania w śledztwie dodam, że materiały dowodowe w postaci zdjęć zostały zebrane późnym wieczorem, bez uprzedniego czesania włosów (szczotkowanie, jak wiadomo, potęguje błysk).”


Artur –a.k.a. Dr Watson:

„Prawie wszyscy fryzjerzy u których miałem okazję się ścinać zawsze kwitowali moje włosy komentarzem "aaale gęste". Ostatnimi czasy takie komplementy zacząłem jednak słyszeć coraz rzadziej i to nie dlatego, że mój fryzjer po prostu mnie pamięta (i nie chce się powtarzać). Coś było nie tak, a tropy prowadzące do rozwiązania tej zagadki same na mnie trafiły.



Białe drobinki skóry widoczne na czarnej odzieży po kilkukrotnym przeczesaniu włosów, szczególnie w okolicach ramion, a przede wszystkim pojedyncze włoski, które po porannym układaniu fryzury widziałem w umywalce - wszystko wskazywało, że moja wspaniała czupryna traci gęstość i nawiedza ją łupież. 

Podejrzanych w tej sprawie było kilku, po pierwsze geny - coś z czym trudno jest walczyć, a czasem po prostu trzeba się pogodzić z porażką. Na szczęście, mój ojciec mimo że nie ma włosów długich niczym Fabio, to czuprynę ma gęstą (a wąsa szlacheckiego). 

Drugim podejrzanym były stare specyfiki - coś do czego (mea culpa) nie przykładałem nigdy szczególnej uwagi. Jak jednak potwierdzają moje testy, zmiana szamponu może czasem okazać się zbawienna. Takim tajemniczym wybawicielem miał być też tajemniczy szampon, który zacząłem testować.

Butelka jest w sam raz - bez fantazyjnych kształtów, wygodnie leży w męskiej dłoni. Schludna, minimalistyczna i w rozmiarze 200 ml, co jest najlepszą wielkością jeśli chodzi o szampony (łatwo ją przewieźć w kosmetyczce i wystarczy na dłuższy czas). 

Szampon jest gęsty i brudno-biały, ale to, co najważniejsze - pięknie pachnie. Chwilę po tym, jak wylałem go na dłoń, cała kabina napełniła się jego owocowym zapachem. Sama woń szamponu jest dla mnie trudna do określenia, ale jest to zdecydowanie przyjemny i słodki zapach.



Włosy szybko się spieniły i dokończyłem prysznic. Następnie przyszła pora na wykorzystanie kolejnego specyfiku - czyli toniku. Butelka utrzymana jest w tej samej stylistyce co sprawia, że obie dobrze komponują się na półce, zasadnicza różnica jest jednak taka - że zwieńczona jest atomizerem do spryskiwania włosów. Zafascynowało mnie to urządzenie, gdyż wcześniej z takich toników nie miałem okazji korzystać. Co najważniejsze - sprawdza się wyśmienicie i bez problemu pokryłem tonikiem moją jeszcze wilgotną skórę głowy. I tu na uwagę zasługuje zapach, opisałbym go jako cytrusowo-miętowy.

Wysuszyłem włosy i wystylizowałem je jak zawsze. Czy coś się zmieniło? Włosy były bardzo miękkie i dobrze się układały, mam też wrażenie, że jest ich więcej. Skóra głowy wydaje mi się bardziej gładka, nawilżona. Nie zauważyłem też oznak łupieżu, pewnie jeszcze nie udało mi się całkiem pozbyć tego problemu, ale już wiem, że dzięki temu szamponowi mi się to uda. Przekonamy się za tydzień czy po dłuższej terapii będę równie zadowolony."


Jaki będzie wynik naszego śledztwa? O tym już w następnym poście!:)
O mnie
Tu mnie znajdziesz:

© TheOleskaaa Dostosowanie szablonu: one little smile