Czekałam i się doczekałam:) Wczoraj w skrzynce znalazłam
awizo, więc od razu podejrzewałam, że to Blogbox, ale ze względu na to, że moje
poczta nie wydaje paczek awizowanych tego samego dnia, więc musiałam poczekać
do dzisiejszego poranka aby sprawdzić, czy moje przypuszczenia były słuszne.
Już na poczcie, kiedy pani podawała mi paczke, myślałam, że
padne. Zobaczyłąm nadawce i skojarzyłam, że znam to imię i nazwisko bardzo
dobrze! Toż należą one do prowodyrki całego zamieszania czyli Obsession(!) Nie
ukrywam, że kopnął mnie niebywały zaczyt:) Jeszcze w samochodzie łapczywie
rozdzierałam papier, żeby dorwać się do tego oto ślicznego pudełeczka.
Już samo opakowanie zwala z nóg prawda? Nawet mój narzeczony powiedział: "Oooo, jakie ładne dupełeczko;P" A to mieściło się w
środku:
Gdy zobaczyłam to maleństwo to aż zapiszczałam!!! Jak ja marzyłam
o tej szmince. Oj jak bardzo ją chciałam!! Pachnie jak cukieraski (jak to mówi
Czesio;), ma idealna konsystencje i kolor. Będzie moja zdecydowana ulubienicą w
tym roku. Lip Balmy z Loreala to przy niej biedni bracia:D
Druga rzeczą są dwa opakowania olejków Vatika , które mam
potraktować jako jeden produkt, bo miała być 300 ml a sprzedawca wysłał dwa
razy po 150 ml. Miałam próbke tego olejku i bardzo ja lubiłam – zamierzałam go
kupić, kiedy skoncze swoja Alterre (projekt denko projekt denko:P), ale już nie
muszę. Tadam!!
Trzecim pełnowymiarowym poroduktem jest malinowy balsam do
rąk z Balea. Uwielbiam niemieckie kosmetyki!!! Kremy do rąk zużywam w tempie
zatrważającym, a ten dodatkowo ma pompkę więc pewnie trafi na moje pracowe
biurko. I ten zapach malin…:D
Pierwszą spooorą próbką jest zachwalany przez Obsession suflet
różany ze Stedners (który swoja drogą można wygrać na jej blogu). Bardzo mnie
zaintrygował, bo z tego typu konsystencja nie miałam jeszcze do czynienia.
Jako ostatnia, ale nie mniej ważna jest odsypka pigmentu Mac
w odcieniu The Family Crest – czerń ze złotymi drobinami. Coś do szalonych
makijazy od wielkiego dzwona – ojj tak!:)
Ostatni gadżet przyprawił mnie o atak śmiechu. Pamiętacie lizaki, które znalazłam w swoim pudełku podczas ostatniej edycji?? Autorka tego boxa postanowiła kontynuować tradycje i tym sposobem wisienką na torcie stały się 3 lizaki w oldshoolowym klimacie:
Jednym słowem jestem totalnie zauroczona i zachwycona tym co
otrzymałam (mam nadzieję, ze box który ja przygotowałam również sprawi
obdarowanej trochę radości;). Kasiu dziękuję Ci jeszcze raaaaaaz!! Za pomysł
całej akcji i za samego boxa. Na pewno piszę się na następną edycje, a Wy?