sobota, 12 października 2013

Loccitane kremy do rąk - warto czy nie warto?

Pamiętam, że pierwszy raz o kremach do rąk Loccitane usłyszałam na kanale Faffinetex3. W zasadzie był to jedyny kosmetyk z tej kategorii, którego ona używała. W końcu i w moje ręce wpadł ten osławiony produkt czyli 30 ml tubka kremu z 20% masła shea. Później do jego klasycznej wersji dołączyły też dwie wersje (o ile się nie mylę) limitowane.

IMG_99151
IMG_99201

Nie ma się co oszukiwać, z całej tej trójki tylko klasyczna wersja kremu jest warta uwagi. Treściwa konsystencja i długotrwałe nawilżenie to największe atuty tego kosmetyku. W sumie obok kremów z The Secret Soap Store to jedyny tego typu produkt, który pod tym względem aż tak bardzo mi odpowiada. Wchłania się jak na produkt o tej strukturze wręcz niewiarygodnie dobrze. Jedyne, co może w nim drażnić to zapach - bardzo specyficzny i jak dla mnie ciężki do opisania. Mnie on nie przeszkadza, ale mam świadomość, że ludzie różnie na niego reagują.

IMG_99131

Druga wersja kremu to Magiczne kwiaty. Moim zdaniem najsłabszy jeśli chodzi o właściwości nawilżające. Ma rzadką i bardzo wodnistą konsystencję, no i jak przystało na tak lekki produkt wchłania się momentalnie. Jest dobry jako chwilowy ratunek dla spierzchniętych dłoni, ale długotrwałego nawilżenia niestety nie ma się tutaj co spodziewać. Atutem niewątpliwie jest zapach - mocno kwiatowy i jak dla mnie bardzo przyjemny, ale ja lubię perfumowane kosmetyki.

IMG_99161

Trzecim wariantem jest "wiosenna wisienka", która najbardziej odpowiada mi pod względem zapachu - jest kwiatowy, ale zarazem słodki. Konsystencja jest bardziej rzadka niż gęsta, ale zdecydowanie bardziej treściwa niż w przypadku Magicznych Kwiatów, jednakże i tutaj nie ma co liczyć na mocne nawilżenie. To raczej lekki krem do codziennego stosowania, ale za 30 zł za taką mała tubkę uważam to za zbyt duży luksus dla mnie.

IMG_99171

Jeśli więc czaicie się na ten kosmetyk, to odpuście sobie jego wymyślne zapachowe wersje, bo one nie spełnią Waszych oczekiwań pod względem nawilżenia, a moim zdaniem szkoda wydawać aż 30 zł za 30 ml lekkiego kremu do codziennego użytku.
Posted By: TheOleskaaa

Loccitane kremy do rąk - warto czy nie warto?

Share:

Post a Comment

Facebook
Blogger

38 komentarzy:

  1. mam ten z Shea - leży gdzieś, nawet nie wiem gdzie :D szału nie ma i nawet nie pachnie ładnie :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ten podstawowy, u mnie niestety się nie sprawdził. Nawilżał dobrze, ale na krótko. Za krótko, jak na krem o takiej cenie. Zdecydowanie lepiej spiuje się u mnie krem z shea i imbirem z Avonu z serii Planet Spa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten podstawowy i bardzo go lubię, używam już drugą tubkę.
    Wersje zapachowe jakoś mnie nie kusiły i nie kuszą ;)
    Zresztą mi zapach tego zwykłego kremu się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Krem z masłem shea nie wywarł na mnie dobrego wrażenia. Moje dłonie są suche, potrzebują czegoś mocniejszego. Produktowi L`Occitane nie mogę odmówić przyjemnej woni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Baaaaardzo kusi mnie wersja podstawowa i póki nie wypróbuję, to nie spocznę :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam klasyczny ale chcę też różany, uwielbiam ten zapach, miałam go już. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o nich:) Mają fajne oryginalne opakowania:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz słyszę o nich:) Mają fajne oryginalne opakowania:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pierwszy raz słyszę o nich:) Mają fajne oryginalne opakowania:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim faworytem w kremach do rąk jest Isana i Eveline(Aksamitne dłonie).

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja te kremy zawsze kupuję kiedy to są dołączane do gazety marie claire. Ich mała wersja (30ml) idealnie sprawdza się do torebki a w tym przypadku do mojej kieszeni i w pracy zawsze mam go pod ręką.
    Nawilżenie dla mnie jest na wysokim poziomie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie nawet wersja podstawowa nie przypadła do gustu:P

    OdpowiedzUsuń
  13. swietny jest
    ankagrzanka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. korzystam tylko gdy jest okazja i w tym miesiacu tez skorzystalam - jest w uk w marie claire jako dodatek 30 ml za 3,9f

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo je lubię, lubię być rozpieszczana zapachem, chociaż to zachęca mnie do używania kremu do rąk.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznaję, że te kremy bardzo mnie kusiły (chyba też ze względu na design opakowań), ale sobie odpuściłam, kiedy przeczytałam kilka opinii.

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana, osławiony to synonim owianego złą sławą;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziękuję za podpowiedź, właśnie chciałem w najbliższym czasie kupić, ale już wiem, że nie warto!
    Pozdrowienia z Londynu;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zdecydowanie nie warto sobie zawracać nimi głowy, też miałam kilka wersji i chwała za to, że można wypróbować 30 ml (i nie kupować więcej) ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. A wczoraj już miałam w koszyku te kremy,więc Twój post spadł mi z nieba i przeznaczę te fundusze na coś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam tą klasyczną wersję! Jak zużyję zapasy, które mam obecnie to na zimę na pewno sobie zafunduję jakieś większe opakowanie :) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam, ale też mi się wydaje że nie warto dać te trzy dychy.. zawsze mówią o tych kremach, że są przeciętne, więc mnie nie kuszą a ja zwykle rozglądam się za tańszymi smarowidłami;)

    OdpowiedzUsuń
  23. fajny blog :)) obserwuje i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam tą podstawową wersję i jak dla mnie pachnie kremem NIVEA. Fajnie nawilża ale za taką cenę mój być lepszy:)

    OdpowiedzUsuń
  25. testowałam kiedyś wersję z masłem shea i jakos nie powalił mnie na kolana niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. miałam wersję shea i mnie zachwyciła mnie. te kosmetyki nie są warte swojej ceny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam zamiar kupić ten klasyczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. miałam próbkę tego z masłe shea i było całkiem całkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Opakowanie są piękne, ale cena skutecznie mnie odstrasza.

    OdpowiedzUsuń
  30. Najbardziej warte sa wtedy gdy sa darmowym dodatkiem do gazety w UK :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja uwielbiam klasyczną wersję tego kremu, wielokrotnie uratował moje dłonie po mrozach czy intensywnym sprzątaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Miałam tylko ten 20% shea butter z tych trzech, ale jest moim ulubieńcem :>

    OdpowiedzUsuń
  33. Używałam podstawowej wersji kremu, ale jakoś nie okazał się szałowy. Wypróbowałam również kilka innych produktów L'Occitane i też nie byłam do końca zadowolona. W sumie jedyne produkty tej firmy, które na prawdę uwielbiam to mydła prowansalskie. A z kremów do rąk osobiście polecam bananowy z Burt's Bees

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. krem kusi mnie bardzo ale ta cena trochę odstarsza, tym bardziej że ja zużywam kremy w ilości hurtowej :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Może się skuszę, bo akurat mój aktualny krem do rąk jest na wyczerpaniu. :)

    OdpowiedzUsuń

O mnie

© TheOleskaaa Dostosowanie szablonu: one little smile