poniedziałek, 13 czerwca 2011

Mania zużywania część 2

Mania zużywania trwa!! Od dłuższego czasu staram się nie kupować już produktów pielęgnacyjnych dopóki naprawdę tego nie potrzebuję. Mam zatrzęsienie balsamów i mazideł do ciała więc obok nich zawsze obojętnie przechodzę w sklepach i drogeriach. To samo tyczy się maseczek i kremów do twarzy, których mam kilka w zapasie. Jednocześnie systematycznie zużywam pozaczynane produkty i dzisiaj pokażę Wam co udało mi się wycisnąć do ostatniej kropelki;)



Ogórkowy żel do mycia twarzy i tonik z jednym z serii Naturals z Avonu. Męczyłam się z nim przeokropnie. Jego zapach kompletnie minie odpowiadał, dodatkowo nie wiem czy tylko mnie się trafił wadliwy egzemplarz, czy one wszystkie tak mają, ale opakowanie strasznie ciężko się otwierało i zamykało. Pienił się bardzo dobrze dzięki SLSom, ale niestety ściągał mi twarz. Raczej nie skradł mi serca;)



Bioderma w wersji mini – jedna z trzech 100 mililitrowych buteleczek, które zakupiłam. Jak wiadomo ten produkt albo się kocha albo nienawidzi. Zdecydowanie przychylam się do tego, że jest to rewelacyjny płyn micelarny, ale… w regularnej kwocie jaką nieraz życzą sobie za nią apteki nigdy w życiu bym jej nie kupiła. Wniosek z tego taki, ze trzeba polować na promocje i robić zapasy.



Dezodorant Nivea Double Efect-jeden z dwóch które kupiłam ( a które, jak się ostatnio okazało, wcale nie są takie same!;) Ładnie pachniał, ale ochronę w moim przypadku zapewniał raczej kiepską. Tego typu dezodorantów używam na zmianę z blockerem z Ziai i antyperspirantami w kulce wiec zużycie zajęło mi parę miesięcy, ale nie wiem czy jest ekonomiczny. Produkt jakich pełno na rynku, nic specjalnego.




Żel Garden of Eden z serii Avon Senses okazał się miłą zapachową niespodzianką. Jak może pamiętacie, kiedy go dostałam byłam zawiedziona, ale ostatecznie postanowiłam nie spisywać go na straty i zobaczyć jak będzie się spisywał na skórze. No i okazał się być booooski!!:) Zapach tego żelu na ciele po prostu urzekł. Pewnie za jakiś czas znowu się na niego skuszę.


Mini żele pod prysznic z Marks&Spenser. Pierwotnie miały mi służyć  jako mini wersje produktów na wyjazdy, ale kiedy skończyły mi się wszystkie akcesoria kąpielowe typu kule, sole, muf finki i inne gadżety barwiące wodę a w czystej wodzie kąpać się nie lubię, to wykorzystałam owe żele jako płyn do kąpieli. Pięknie owocowo pachniały i spisały się w swoim nowym zadaniu rewelacyjnie.


Serum endorfinowe z Organique czyli jeden z trzech czekoladowych kosmetyków tej firmy, które mogłam przetestować. Wszystkie z nich pokochałam miłością dozgonną i mogącą przynieść śmierć mojemu portfelowi, bo niestety kosmetyki Organique niestety do najtańszych nie należą, ale niektóre z nich zdecydowanie warte są swojej ceny Owo serum pięknie pachnie czystym kakao, sprawia że skóra jest gładka i napiętą, super relaksuje po długim dniu. Cud, miód i orzeszki!! Tylko ta cena…;(



A Wam jak idzie zużywanie kosmetycznych zapasów?
Posted By: TheOleskaaa

Mania zużywania część 2

Share:

Post a Comment

Facebook
Blogger

14 komentarzy:

  1. Mnie Bioderma nie powaliła, więc cieszę się jak głupia, że kupiłam ją w promocji :) Żele do kąpieli z Avonu bardzo lubię-pięknie pachną i są taniuchne :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ostatnio zaczęłam szaleć z lakierami, nie kupuję kolorówki. z pielęgnacją też nie szaleje, chociaż teraz kupię kilka rzeczy z Avon bo nawet ciekawy katalog :D generalnie ciężko przestać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój projekt denko dobiegł końca już jakieś miesiące temu od tamtej pory nad każdym kosmetykiem się zastanawiam czy aby na pewno go potrzebuje i kiedy będę go używać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie idzie jak burza, najgorzej mam z żelami pod prysznic bo to zawsze można kupić "na zaś" i potem leży :P

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie ciężko :( ciągle coś dochodzi a w szufladach miejsca brak :(

    OdpowiedzUsuń
  6. ja bioderme zamieniłam na bourjois tak samo dobrze zmywa a cena zawsze niska :) pozdróweczka

    OdpowiedzUsuń
  7. Te tubki Avonu są straszne, to nie jest wadliwe opakowanie, one wszystkie takie są. Miałam maseczkę do włosów Planet Spa, za pierwszym razem nie mogłam otworzyć, myślałam że to tylko pierwsze otwarcie jest takie ciężkie, ale jak chciałam otworzyć ją drugi raz już nie dałam rady, otworzył mi chłopak i już jej nie zamykałam, stała w łazience otwarta, do góry nogami i musiałam ją szybko zużyć żeby się nie przeterminowała ( przez to że miała cały czas dostęp do powietrza). Inne produkty też ciężko się otwierają, jedynie tubki 75ml łatwo się otwiera...
    Też różowy żel pod prysznic mam i też za nim przepadam:) kupię ponownie:) spróbuj też takiego nowego niebieskiego Watercośtam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi idzie tak se :P Jakoś nie chce ubywać tych rzeczy a przybywają bardzo łatwo ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. czemu nie przecinasz opakowań? zawsze można coś jeszcze wydłubać z tych tubek/butelek itd...

    OdpowiedzUsuń
  10. Great stuff!!!
    Nice blog honey, I'm following :d hope you follow back!
    http://rakhshanda-chamberofbeauty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie opornie idzie mi zużywanie tego, co zużyte powinno być już dawno :D
    Jak mi się trochę zawartość portfela zwiększy to pomyślę nad tym serum endrofinowym.
    Zapraszam do siebie :)
    Miłego wieczoru. Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Informuję Cię, że ''obserwuję'' twój blog:). woman-revolution.blogspot.com Ps to jest spam, ale nie jestem bezmózgim stworzeniem próbującym wypromować siebie, po prostu dzisiaj edytuję swoje subskrypcje i osoby, które zostały o tym informuję!!:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Mi zużywanie kosmetyków idzie w jakimś powolnym tempie ale widzę Tobie idzie znakomicie:)

    P.s. Oglądałam Cię w tv byłaś świetna !!!

    OdpowiedzUsuń

O mnie

© TheOleskaaa Dostosowanie szablonu: one little smile