Ten lakier to moja trudna miłość. Dostałam go od mojej
widzki Marty:* (której jeszcze raz dziękuję) i jak go zobaczyłam po raz
pierwszy to aż piszczałam z radości. Uwielbiam holosy a na tym od razu było
widać jak silny efekt tęczy posiada.
Miłość została jednak wystawiona na próbę. Po raz pierwszy przy
aplikacji. Ten lakier nie polubił się z baza w postaci odzywki z Joko. Nigdy
nie widziałam, żeby lakier aż tak się rozmazywał podczas aplikacji. Poddałam
się i zaaplikowałam lakier na gołe paznokcie – niestety trzy warstwy. Efekt był
przecudowny i zapomniałam o trudnościach przy aplikacji.
(te zdjęcia przedstawiają moje suche skórki w najgorszym stanie – specjalnie ich nie podpicowywałam, żebyście wiedziały iż wcale nie mam takich idealnych dłoni;)
Drugi raz moja miłość do tego lakieru została wystawiona na próbę
jeszcze tego samego dnia wieczorem. O zgrozo zaczęłam zauważać pierwsze
odpryski. Na drugi dzień wszystko było jasne – mogłam ściągać lakier płatami z
paznokci.
Nigdy nie miałam takich problemów z żadnym holosem, ale
podejrzewam, że to może być przyczyną takiego stanu rzeczy. Oprócz Madeleine z
Make Up Store dostałam jeszcze od Marty odcień Doreen, który jest niby o
wykończeniu shimmer więc dopiero jak jego przetestuje będę wiedziała czy te
lakiery mnie nie lubią czy była to wina wykończenia;)
Mimo wszystko piękny jest, prawda?:)





